Liceum...godzina 12, właśnie siedzę w ostatniej ławce na historii.. egh koszmar,jakbym tylko mogła wbiłabym w swoje spragnione krwi kły w nauczyciela.
-pst.. - szepnął do mnie Zac - hej mała może się spotkamy?
- Odwal się Dark - warknęłam na idiotę z przed dostatniej ławki.
***
Wreszcie.. Koniec zajęć. Minęły mi dosyć szybko..pora iść do Starbucksa na porządną kawę i ciastko. Wyszłam ze szkoły i pewnym krokiem ruszyłam w stronę kafejki. Kiedy była już koło niej ujrzałam moją własną nikotynę - Nialla. Pewnie zastanawiacie się skąd znam jego imię i nazwisko .. otwórz jestem wampirem przede mną nic ani nikt się nie ukryję.
Jak wiecie z tych różnych opowiadań o wampirach, każdy z nas ma swoją moc, opiekuna i druga połowę.
Ja ma opiekuna - Jessie, jest moją najlepszą przyjaciółką. Ona natomiast jest pół wampirem , a pół wilkołakiem.. tak wiem skomplikowane..ona zarąbiście szybko biega i patrzy daleko w przyszłość, mówi co się wydarz. Ale na pewno wiecie że jej przyszłość nie jest pewna wszystko może się zmienić.
Jest mały haczyk co do mojej osoby...mam wszystko oprócz.. kogoś w kim mogłabym się zakochać.
Wszedł do kafejki..awww on jest taki przystojny,szkoda ze mnie nie zna. Zaczął padać deszcz, no tak kiedy jest mi źle to płaczą też i chmury haha, nie tak tylko się śmieję. Kiedy przekroczyłam próg ciepła fala zapachu kawy uderzyła w moje nozdrza.Usiadłam przy jednym ze stolików koło okna, zamówiłam kawę i ciastko czekoladowe.Przyglądałam się przez brudną szybę miastu, ci zabiegani ludzie..błądzą gdzieś i niewiedza co ich czeka - to smutne.
-Można ? - kiedy się odwróciłam ujrzałam jego.
- Emm.. tak - uśmiechłam się nieśmiało.
- Jestem Niall - wow..serio , no nie wiedziałam.
-Nancy - przynieśli moją kawę i ciacho.
-No, no , no proszę Drew we własnej osobie - zakpił ktoś nade mną..no nie nie ktoś tylko nie jakie Clarki(w swoim czasie wam o tym opowiem)..no to wpadłam.
- Czego ode mnie chcecie ?!- warknęłam.
-Chodź, bo Malik będzie zły.. chodzi o twoją matkę - szarpnął mnie abym wstała - rusz swój tyłek, już !- popchnął mnie w stronę wyjścia.
-Cześć Niall
-Emm Pa - ja pierdole, już tak wszystko dobrze się układało a tu matka znów coś odpierdoliła..jak zwykle zresztą.
-Co znowu ? - zapytałam wchodząc do samochodu Zayna.
-Nic słoneczko..twoja Lissa znów polowała w dzień,słoneczko zabiła 4 osoby, to nienormalne. - warknął i wpił we mnie swoje czarne jak węgiel oczy.
-Gdzie jest ? Tylko nie mów że u Morgan !! - Morgan to taka nasza najpotężniejszą z wampirów, dla niektórych "bóg".
-Tak, jest u niej
- Żart, Zayn po raz czwarty tam trafiła i to przez ciebie czy tobie już sie w głowie poprzewracało?!- krzyknęłam na niego.
Za chwilę nogi mu z dupy powyrywam i spale jak kiełbasę.
- Lubię jak jesteś wściekła - zamruczał wprost do mojego ucha -mogę z tobą pojechać cukiereczku
-Nie nazywaj mnie tak , a z matka sama sobie poradzę, żegnaj Malik - wysiadłam z auta.
-Cześć Drew - zatrzasnęłam drzwi i po 2 minutach byłam w domu.Do Los Angeles stąd mam jakieś 3 dni więc zabrałam do torby wszystkie potrzebne mi rzeczy, wzięłam z garażu mój sportowy samochód i kierowałam się w stronę Los Angeles.Zaczęło jeszcze bardziej padać. Nienawidzę deszczu.. a pro po pogody to ja nie jestem jak inne wampiry ja mogę wychodzić na słońce, nie spale się na nim czy coś tam jeszcze. W zasadzie niczego się nie boję, no może poza..Morgan, ale ona serio jest straszna..tak wampirzyca ma moc zabijania, jedno jej dotknięcie a zamieniasz się w popiół.. ałć
nikt jej nie dotknął, no chyba że może ktoś.. bynajmniej jego już na tym świecie nie mam jest piaskiem rozumiecie zwykłym czymś. Włączyłam radio, muszę pozbyć się tych wszystkich myśli. zaczęła dzwonić komórka, o kurwa Jessie
-Halo ?
-Czy ciebie powaliło, jedziesz do Morgan beze mnie, przecież wiesz że to moja siostra i ona Tobie tak szybko Lissy nie odda - warczała do słuchawki - będę za pół godziny masz czekać
-Dobrze- rozłączyłam się i zaparkowałam koło lasu. Mmm zwierzęca krew - pomyślałam.. nie już dosyć dziś już polowałam.
Usiadłam na masce samochodu i czekałam na blondynę.
Tak sobie myślę.. a może zostawię matkę u Morgan...
CZYTASZ= KOMENTARZ


Super się zaczyna :) Niecierpliwie czekam na next !
OdpowiedzUsuńCiekawie się zapowiada. :)
OdpowiedzUsuńMałe pytanko: Czy wampiry w twoim opowiadaniu spożywają również ludzkie jedzenie? ;)
Zapraszam do mnie :) http://bymybabe.blogspot.com/
tak, jedzą ludzki jedzenia.. tak sobie wymyśliłam.. wszytko okaże się w najbliższym rozdzaile.. w w piątek :) Zapraszam
UsuńKiedy rozdział? :c
OdpowiedzUsuńniedługo, przepraszam ale mam słaby dostęp do internetu :/
UsuńCzekam ;))
Usuń