Wyciągnęłam słuchawki i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę.
Chłodny wiaterek rozwiewał moje długie włosy..poczułam krew dobrze mi znaną,to oznacza że za chwilę zjawi się tu Jessie.
-No proszę nasza Nancy - ktoś wyrwał mi słuchawki i szarpnął za kurtkę.
-Luck jak miło Cię widzieć .. co tu robisz ? - spytałam z uśmiechem Luck'a, jest moim dobry przyjacielem - wampirem.
-Miałem ochotę się przebiec - łże jak z nut - wiesz lubię pobiegać w taką pogodę - zbiera się znów na deszcz a on sobie biega .. stara śpiewka- Yhm.. chcesz ze mną jechać do Morgan, tak ?
-Bardzo.. mogę - mówiłam że kłamie.
- Wskakuj na tył
-Dlaczego ?
-Zaraz będzie tu
-Jessie - odwróciłam się i ujrzałam moją blondynkę.
-Tak - uśmiechnęła się i wsiadła do samochodu
-To jak Luck
jedziesz ? - pokiwał głowa i wślizgnął się na tylnie siedzenie
Odpaliłam silnik i ruszyliśmy po mamę.Jess włączyła radio i tak jechaliśmy w ciszy.
Jak na złości rozpętała się burza.. musiałam zjechać na jakąś stację bo przez krople deszczu nie było widać drogi.. nawet ja jej nie wiedziałam.
-Wysiadamy- wszyscy opuściliśmy samochód i ruszyliśmy do sklepu na stacji po żarcie.
-Jak ja nienawidzę deszczu - rzucił Luck wchodząc do budynku
-Nie ty jeden - powiedziałyśmy razem.Kupiliśmy sobie po energetyku, żelkach i chipsach.
***
22.36 cały czas jedziemy. Burza przeszła jakieś trzy godziny temu. Luck i Jess zasnęli a ja jadę i jadę. Chce jak najszybciej tam dojechać i wrócić do domu... Cały czas myślę o Niallu. Piękny farbowany blondyn siedzi w mojej głowie jak jakiś magnez.
Jedyny plus to to ze go poznałam. Jej !! Poznałam Horana hahaha
Zakochałam się .. zaraz, zaraz co ? Czy ja to powiedziałam.. oszalałam ..wampiry się, nie zakochują .. NIGDY.
Skupiłam się na drodze.
***
2.48 samochód nagle zgasł o cholera.. przecież tankowałam nie !!
-Ej co jest - zbudził się Luck
-Bak.. pusty
-Co do chuja ?!
-Cii, bo obudzisz Jessie.. no pusty - zakpił ze mnie śmiejąc sie ze nie umiem tankować
Nagle cos poruszyło się w lesie koło nas.Kurwa jeszcze tego mi było trzeba.
Wysiadła z samochodu mówiąc Luckowi że gdyby co obudził Jess i zwiewali.Weszłam do lasu i od razu tego pożałowałam .. przede mną stało z 10 wampirów i jeden wilkołak
-Co tu robisz dziecinko - zapytał strasznie blady brunet ubrany w śliczną koszulę.
-Bak pusty.. no i stanął mi samochód - zaczęli się śmiać.. czuje że to będzie dość długa pogawędka
-Jestem Brandon - przywitał się
- Nancy - uścisnęłam jego dłoń.
-No to co mała - yyy żart - zabawimy się .. czy twoi przyjaciele to wampiry ? A jednak tylko chłopak dziewczyna już nie
-Tylko ją dotkniesz to pożałujesz - nagle upadłam na ziemię i już nic nie czułam tylko usłyszałam krzyk, krzyk Jess..
"Jessie"
Usłyszałam co mówili o mnie i o Luck'u. Wyszłam z samochodu.. i słyszałam wycie Nanc z bólu. Podbiegłam do niej ale jakiś wampir ugryzł mnie w rękę i straciłam przytomność..
Luck - pomyślałam - w tobie nadzieja.. zapadłam w głęboki sen.
Kochani.. przepraszam ze tak długo nie dodawałam.. problem z internetem i bark weny :/ Ale już wzięłam się w garść i mój internet tez więc teraz będę dodawała czesto :)
CZYTASZ = KOMENTARZ


Hmm.. ciekawy rozdział. :)) Szkoda trochę, że Liam to Luck, a Harry to Brandon.:( Nie będę mogła się przyzwyczaić. Ale tak poza tym bardzo mi się podoba :)) Czekam na następny rozdział. :*
OdpowiedzUsuńSuper blog. Wciągający rozdział <3 Po prostu cool !!
OdpowiedzUsuń<333333
http://iloveyouorhate.blogspot.com/