piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 3 "What Now"

 UWAGA! Zmieniam Luck na Liam, a Brandon na Harry !!!

Music

     Nancy i Jess porwali... Liam'a zabili, samochód spalili... gdzie jest Drew i jej przyjaciółka ???


"Nancy"
Otworzyłam, oczy i od razu pożałowałam...światlówka raziła moje oczy... gdzie ja do cholery jestem ?!!
Chciało mi się płakać.. a co z Liam'em ?
-Jess - szepnęłam i dotknęłam przyjaciółkę, nie oddychała... nie, nie Jess !!
-Jessie proszę wstań !! potrzebuje Cię proszę !!!! - płakałam. Jess.. nie ruszała się, umarła...                                                               
Płakałam i płakałam, gdzie ja jestem...
-Pomocy !!! - krzyczałam, ale to na nic. Teraz juz mi tylko pozostaje czekać aż mnie zabiją.


"Harry"
Słyszałem jak Nanc krzyczy, to było okropne... no ale co miałem zrobić.. Zayn zapłacił więc wykonuje polecenia.
-Dryń, dryń - o Wilku mowa

*rozmowa telefoniczna*
-I jak masz ją ? - ciężki głos Malika
- Tak, zabiłem Liam'a jak kazałeś i ta blondi też.. sa martwi , a Drew czeka na śmierć.. oczywiście z twojej ręki.. ja jej nie tknę, chociaż przeleciałabym...
-Twoje nie doczekanie
-Kiedy będziesz ?
-Wkrótce... a co do Drew możesz zrobić z nią co zechcesz i tak mam ja gdzieś, ale jej krew jest bardzo ważna... - Zayn rozłączył się
*Koniec rozmowy*

O co chodzi z tym 'jej krew jest wazna' ? Dobra lepiej nie dociekam , bo jeszcze mi się oberwie i co...
Szkoda mi troche tej dziewczyny, jest taka śliczna. To wszystko przez jej beznadzieją matkę.
-POMOCY!! - znów krzyczy, ja  zaraz naucze ze pożądku.
 Wszedłem do srodka i ujrzałem Nancy płacząca i przytulająca do siebie blondynkę

"Nancy"
Boże, to ten cały Harry, to on mnie porwał...
-Możesz się zamknąć - warknął na mnie zabierając ode mnie Jess.
-Zostaw ją.. ze mną - szepnęłam, jestem pewna że jest martwa ,ale chce miec ją przy sobie.. jest dla mnie wszystkim. 
-Zamknij się beznadzieja suko  - auć, zabolał tak cholernie zabolało.
Trzasnął drzwiami.
Potwór, w co ja się wpakowałam, gdybym dała zatankowc Liamowi , dawno bylibyśmy w LA.
On ma racje jestem beznadzieja.

"7 godzin później"                    
Czuje się jak wrak, nic nie piłam ani nie jadłam... Jest mi zimno i wilgotno...Chcę spać ale nie mogę usnąć.
-Witaj Nanc - usłyszałam dobrze znany mi głos.. Malik
-Co ?!
-Stul pysk!! - krzyknął - zabawimy się szmatko....jesteś juz moja - jedyne o czym teraz pomyślałam to Niall... dziwne nie ?!
-Zostaw mnie !!
-Harry , co ona taka pyskata ?
-hahahaha - usłyszeliśmy stłumiony śmiech..
-Dlaczego to robisz Zayn ?








***********
Przepraszam , ze taki krótki , ale mam tak zwany " brak weny" przepraszam.. mam nadzieje ze się poprawie.. 
 
CZYTASZ=KOMENTARZ

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 2 "Great"

Tak sobie myślę.. a może zostawię matkę u Morgan... Nie.. muszę po nią jechać. 
Wyciągnęłam słuchawki i włączyłam pierwszą lepszą piosenkę.
Chłodny wiaterek rozwiewał moje długie włosy..poczułam krew dobrze mi znaną,to oznacza że za chwilę zjawi się tu Jessie.
-No proszę nasza Nancy - ktoś wyrwał mi słuchawki i szarpnął za kurtkę.
-Luck jak miło Cię widzieć .. co tu robisz ? - spytałam z uśmiechem Luck'a,  jest moim dobry przyjacielem - wampirem.

-Miałem ochotę się przebiec - łże jak z nut - wiesz lubię pobiegać w taką pogodę - zbiera się znów na deszcz a on sobie biega .. stara śpiewka
- Yhm.. chcesz ze mną jechać do Morgan, tak ? 
-Bardzo.. mogę - mówiłam że kłamie.                                        
- Wskakuj na tył
-Dlaczego ?
-Zaraz będzie tu 
-Jessie - odwróciłam się i ujrzałam moją blondynkę.

-Tak - uśmiechnęła się i wsiadła do samochodu 
-To jak Luck
 jedziesz ? - pokiwał głowa i wślizgnął się na tylnie siedzenie
Odpaliłam silnik i ruszyliśmy po mamę.Jess włączyła radio i tak jechaliśmy w ciszy.
Jak na złości rozpętała się burza.. musiałam zjechać na jakąś stację bo przez krople deszczu nie było widać drogi.. nawet ja jej nie wiedziałam.
-Wysiadamy- wszyscy opuściliśmy samochód i ruszyliśmy do sklepu na stacji po żarcie.
-Jak ja nienawidzę deszczu - rzucił Luck wchodząc do budynku
-Nie ty jeden - powiedziałyśmy razem.Kupiliśmy sobie po energetyku, żelkach i chipsach.
               
  ***
 22.36 cały czas jedziemy. Burza przeszła jakieś trzy godziny temu. Luck i Jess zasnęli a ja jadę i jadę. Chce jak najszybciej tam dojechać i wrócić do domu... Cały czas myślę o Niallu. Piękny farbowany blondyn siedzi w mojej głowie jak jakiś magnez. 
Jedyny plus to to ze go poznałam. Jej !! Poznałam Horana hahaha
Zakochałam się .. zaraz, zaraz co ? Czy ja to powiedziałam.. oszalałam ..wampiry się, nie zakochują .. NIGDY.
Skupiłam się na drodze. 
 ***

2.48 samochód nagle zgasł o cholera.. przecież tankowałam nie !!
-Ej co jest - zbudził się Luck
-Bak.. pusty
-Co do chuja ?!     
-Cii, bo obudzisz Jessie.. no pusty - zakpił ze mnie śmiejąc sie ze nie umiem tankować                                 
Nagle cos poruszyło się w lesie koło nas.Kurwa jeszcze tego mi było trzeba.
Wysiadła z samochodu mówiąc Luckowi że gdyby co obudził Jess i zwiewali.Weszłam do lasu i od razu tego pożałowałam .. przede mną  stało z 10 wampirów i jeden wilkołak                                                               
 -Co tu robisz dziecinko - zapytał  strasznie blady brunet ubrany w śliczną koszulę.     
-Bak pusty.. no i stanął mi samochód - zaczęli się śmiać.. czuje że to będzie dość długa pogawędka 
-Jestem Brandon  - przywitał się      
  - Nancy - uścisnęłam jego dłoń.
-No to co mała - yyy żart - zabawimy się .. czy twoi przyjaciele to wampiry ? A jednak tylko chłopak dziewczyna już nie
-Tylko ją dotkniesz to pożałujesz - nagle upadłam na ziemię i już nic nie czułam tylko usłyszałam krzyk, krzyk Jess..



"Jessie" 
Usłyszałam co mówili o mnie i o Luck'u. Wyszłam z samochodu.. i słyszałam wycie Nanc z bólu. Podbiegłam do niej ale jakiś wampir ugryzł mnie w rękę i straciłam przytomność..
Luck - pomyślałam - w tobie nadzieja.. zapadłam w głęboki sen.










Kochani.. przepraszam ze tak długo nie dodawałam.. problem z internetem i bark weny :/ Ale już wzięłam się w garść i mój internet tez więc teraz będę dodawała czesto :)   
CZYTASZ = KOMENTARZ